niedziela, 30 listopada 2014

Winna czy niewinna? [tag]

Dzisiaj nietypowo, bo mam dla was tag z dA.  Zobaczyłam go u Orrisy i postanowiła go też zrobić ;u; Zaczynajmy~

ZASADA 1. Możesz powiedzieć tylko "Winna" albo "Niewinna"
ZASADA 2. Nie możesz opowiadać o tych czynach dopóki ktoś cię o to nie zapyta gdzieś w wiadomości.

1. Pytałaś kogoś czy za ciebie wyjdzie?
Winna. (huehuehue)

2. Pocałowałaś jakiegoś znajomego?
Niewinna.

3. Tańczyłaś na stole w barze?
Niewinna.

4. Skłamałaś kiedykolwiek?
Winna.

5. Czułaś coś do kogoś kogo nie mogłaś mieć?
Winna.

6. Kiedykolwiek pocałowałaś kogoś o tej samej płci co twoja?
Niewinna.

7. Pocałowałaś zdjęcie?
Winna.

8. Spałaś do 5 po południu?
Winna.

9. Zasnęłaś w szkole/pracy?
Niewinna.

10. Trzymałaś kiedyś węża?
Winna.

11. Byłaś zawieszona w szkole?
Niewinna.

12. Pracowałaś w barach fast food/restauracjach?
Niewinna.

13. Ukradłaś coś?
Niewinna.

14. Byłaś zwolniona z pracy?
Niewinna.

15. Zrobiłaś coś czego żałujesz?
Winna.

16. Śmiałaś się do momentu, w którym coś co piłaś wyleciało ci nosem?
Winna.

17. Złapałaś płatek śniegu na język?
Winna.

18. Całowałaś się w deszczu?
Niewinna.

19. Siedziałaś na dachu?
Winna.

20. Pocałowałaś kogoś kogo nie powinnaś?
Niewinna.

21. Śpiewałaś pod prysznicem?
Winna.

22. Wrzucono cię do basenu, gdy byłaś ubrana?
Winna.

23. Ogoliłaś sobie głowę?
Niewinna.

24. Spałaś nago?
Niewinna.

25. Jesteś w klubie bokserskim?
Niewinna.

26. Sprawiłaś, że twój chłopak/dziewczyna płakał/a?
Niewinna (nie mam chłopaka ani dziewczyny, ups)

27. Byłaś w zespole?
Niewinna.

28. Strzelałaś z broni?
Winna.

29. Oddałaś kiedyś krew charytatywnie?
Niewinna.

30. Jadłaś mięso aligatora?
Niewinna.

31. Zjadłaś kiedyś sernik?
Niewinna.

32. Dalej kochasz kogoś kogo nie powinnaś?
Winna.

33. Masz tatuaż?
Niewinna.

34. Lubiłaś kogoś, ale nie mówiłaś nigdy kogo?
Winna.

35. Byłaś zbyt szczera?
Winna.

36. Zepsułaś niespodziankę?
Winna.

37. Zjadłaś kiedyś tyle w restauracji, że nie mogłaś potem chodzić bo byłaś nadęta?
Winna.

38. Wymazałaś kogoś z listy przyjaciół?
Winna.

39. Ubierałaś się w męskie ubrania?
Winna.

40. Dołączyłaś do spektaklu?
Winna.

41. Powiedział ci ktoś kiedyś, że jesteś piękna i miał to dokładnie na myśli?
Winna.

42. Nadal masz kontakt ze swoim ex?
Niewinna (nie mam ex c':)

43. Zdradzałaś kogoś?
Niewinna (nie miałam kogo, ups)

44. Byłaś pijana, a następnego dnia miałaś test?
Niewinna.

45. Nieznajoma ci osoba zapłaciła za twój bilet autobusowy?
Niewinna.

46. Byłaś tak zła, że się rozpłakałaś?
Winna.

47. Próbowałaś trzymać się od kogoś z dala dla jego dobra?
Winna.

48. Myślałaś kiedyś o samobójstwie?
Winna.

49. Myślałaś kiedyś o zabójstwie?
Winna.

50. A masowe morderstwo?
Winna.

51. Jechałaś samochodem nieznajomego?
Niewinna.

52. Szpiegowałaś kogoś?
Winna.

53. Masz chłopaka/dziewczynę?
Niewinna.

54. Upiłaś się bardzo w wakacje?
Niewinna.

sobota, 22 listopada 2014

"One-shot", pisany do szkoły #1 (uwaga, dosyć stare)

Ocean Biały, 17.08.1896

Witaj!
 Za Twoją radą wybrałam się na poszukiwanie księgi. Sam wiesz, o co mi chodzi. No cóż, obecnie szczęście mi sprzyja, lecz kilka dni temu otarłam się o śmierć. Życie uratował mi ten marynarz – Sindbad. Kto by pomyślał, taki niepozorny człowieczek a tyle może zdziałać.
 A co właściwie się stało?
Zatrzymaliśmy się w porcie Hallasholm. Spokojne miasteczko sennie przygotowywało się do żniw. Mieszkańcy chodzili od straganu do straganu, co było lekko irytujące, gdy chce się załatwić jakąś ważną sprawę. Mojej załodze i mnie spieszyło się, ponieważ za kilka dni miał być przypływ, czyli jedyne wyjście na przedostania się na drugą stronę Wielkiej Palisady. Zdenerwowana, kazałam moim ludziom rozdzielić się i poszukać podanych przeze mnie rzeczy takich jak żywność, amunicja czy koce. W amoku trudno zrobić coś poprawnie, więc wszyscy z nich przynieśli nie to co trzeba. Oprócz Sindbada, który wykonał swe zadanie stuprocentowo.
 Tak, wiem. Jako kapitan statku powinnam być opanowana i spokojna, ale sam przecież rzadko taki bywasz. Mam prawo wyładować od czasu do czasu emocje.
 Wracając do tego, co się działo.
Jeden z żeglarzy o imieniu Erick usłyszał od przekupki, że na wyspie znajdującej się na północ od wejścia do portu rozbił się statek handlowy. Wielki łup i wielka przynęta na piratów. Muszę przyznać, że w tamtym momencie  moje pragnienie pogoni za złotem było równe pirackiemu. Wszystkie te kosztowności i złote monety przyprawiały mnie o zawrót głowy.
 Marynarze też wykazali się piracką żyłką i już planowali plan działania, bo po co im kapitan? Trudno było ocenić sytuację, lecz w załodze mam chyba jakiś jasnowidzów. Opisali mi wszystko dokładnie, co do joty. Gdzie statek się rozbił, co powinien przewozić i uwzględniając upływ kilku dni – czy otrzymali pomoc.
 Plan więc wyglądał następująco – statek rozbił się na południowym brzegu, ponieważ najgorsze wiry znajdują się właśnie tam. Możliwe, że ma jeszcze kilka materiałów takich jak skóra, lecz większość spieniężyli na targu. Marynarz który usłyszał tę wiadomość, powiedział, że okręt został zniesiony na brzeg dwa dni temu. Oszacowali, że nie otrzymali pomocy, ale jedną z możliwości jest napad piratów na handlarzy. Taki plan wydarzeń wydawał mi się dosyć prawdopodobny i z zadowoleniem słuchałam dalej.
 Postanowiliśmy przejąć łupy (jeśli jakieś zostały) pokojowo. Nie chcemy pakować się w żadne kłopoty, bo mamy mało czasu. Jeśli stawialiby opór, zaszlibyśmy ich podstępem.
 Zaślepiona rządzą złota zatwierdziłam ten pomysł. Wróciliśmy podnieceni na statek i popołudniu  wypłynęliśmy z przystanku. Wszyscy krzątali się po pokładzie jak oparzeni, co przeszkadzało mi w kierowaniu statkiem. Co chwila darłam się na cały głos, gdy któryś z nich upuścił jakieś pudełko z głośnym hukiem lub wdał się w jakąś gorącą kłótnie. Moja załoga czasami potrafi być świetni zorganizowana.
 Jedynie Sindbad posłusznie wykonywał moje polecenia. Z tamtego punktu widzenia było to idealne wynagrodzenie za całą niesubordynację na statku, lecz teraz mam ochotę zmyć z jego twarzy ten głupi uśmieszek.
 Przepraszam Cię, ale zaczęłam pisać o kompletnych głupotach. Przejdźmy do tego co się stało na wyspie.
 W momencie, gdy znaleźliśmy się kilka metrów od wyspy otoczyła nas gęsta mgła. Nagle rozległ się piękny, kobiecy śpiew zapierający dech w piersiach. Instynkt podpowiadał mi, aby nie słuchać pięknej historii śpiewanej przez syrenę. Nadal dziwie się, że rozpoznałam to piękne a zarazem niebezpieczne stworzenie. Swoim głosem mogą omamić wszystkich, co stało się z moją załogą. W strachu oglądałam jak jeden po drugim wskakują do lodowatej wody i zaczynają tonąć w jej odmętach. Niektórzy jednak zachowali czujność i zatkali swoje uszy, aby nie słyszeć kłamstw śpiewanych przez kobietę – rybę. Jednym z nich był Twój nieszczęsny Sindbad. Naprawdę nie wiem, co skusiła Cię do przydzielenia do do mojej załogi.
 Ja sama stałam i próbowałam zapanować nad statkiem, która kołysał się coraz bardziej na rozburzonych falach. Na pokład wlewała się już woda, a ci, którzy ocalali biegali po wiaderka. Sindbad skierował się w stronę otworu który prowadził do łodzi ratunkowych. Nie panując już nad statkiem pobiegłam za nim. Moim sercem szarpała rozpacz i żal. Czułam się jak matka, która straciła właśnie dziecko. Maja piękna Reva powoli traciła swój urok, gdy fale rozbijał się o jej boki pozostawiając tam wielkie dziury.
 Tymczasem ja, jak złodziej uciekałam stamtąd i zaczęłam gonić Sindbada, głównie z jednego powodu – na statku była tylko jedna łódź ratunkowa, a każdy chciał ratować siebie. Po krótkiej konwersacji oboje postanowiliśmy wsiąść. Żeglarz wysunął i spuścił łódkę do wody. Wtedy zaczęła się nasza walka z falami, którą wygraliśmy. Ostatnim widokiem zanim opuściliśmy mgłę, był mój tonący i rozpadający się statek.
 Właśnie w taki o to sposób siedzę w noclegu „Po kotłem” i piszę do Ciebie list. Zostałam właściwie z niczym. Ten fałszywy Sindbad zdążył zabrać ze sobą część mojego złota, a gdy przybyliśmy do portu zniknął z nimi bez śladu. Jednak wybaczyłam mu w połowie – jednak uratował mi życie pomagając wiosłować. Pokój kupiłam za własne oszczędności.
 Muszę przyznać, że dostałam nauczkę. Nie powinnam podążać zawsze za górą złota i nigdy Tobie nie ufać.

Twoja stara znajoma
Diana

Ps.: Odkupujesz mi moją pelerynę Diable, bo to wszystko to Twoja wina.

wtorek, 4 listopada 2014

One-shot: Anna

Ciemność.
Pierwsze co widzę, to ciemność. Żadnego światła. Tylko sama, pożerająca smolista czerń. Powinnam cieszyć się chociaż jej obecnością, bo tylko ona dzieli ze mną moje więzienie. Czuję ściany. Szorstkie i zimne. Nienawidzę ich. Nienawidzę ich. Nienawidzę ich.
Słyszę głos mamy. Mama nie istnieje. To ja wołam. Wołam do pustki, która odbija tylko moje echo.
Anna Anna Anna Anna
Nienawidzę brzmienia tego imienia. Jest podłe i suche. A-n-n-a. Wydaje mi się znajome. A-n-n-a. Czemu wydaje mi się znajome... Tak.. nie... znajome....
Anna Anna Anna Anna
Znowu wołam na cały głos. Echo rozbija się w moich uszach. Nienawidzę echa. Przynosi zawsze to samo imię. Ściany są wszędzie. Ona jest wszędzie. Wszędzie. Nienawidzę wszędzie. Wszędzie nosi wiele imion, ale dla mnie jest to po prostu wszędzie. Nienawidzę wszędzie za to, że jest takie nudne.
Annaannaannaannna
Wołam szybciej. Nienawidzę robić niczego szybciej. Szybciej mija czas. Czas jest szybki. Nienawidzę więc i czasu. Czas zamknął mnie tutaj. Tutaj. Nienawidzę tutaj, bo tutaj jest czasem. Który umarł już dawno temu. Nienawidzę tutaj i czasu.
Annnnnnaaaaaaaa
Nic nie mówiłam. Nic. Kocham nic. Jest takie czyste. Bezkresne. Nie rozpamiętuje. Nie przemija. Nie ma ścian. Nie ma ich. Nie ma echa. Nigdzie nie ma wszędzie. Nic jest nigdzie. Nic nie starzeje się. Nie rani. Trwa. Po prostu trwa.
A może nic jest wszędzie. Ale gdzie wtedy jest wszędzie... Wszędzie jest cisza... cisza ma najgłośniejsze echo. Czyli najgorsze jest nic...
Co jest najlepsze?
Anna?
Anna?
Anna
anna
Co to Anna?


niedziela, 19 października 2014

Quando iudex est venturus


Places, places

Get in your places
Throw on your dress and put on your doll faces
Everyone thinks that we're perfect
Please don't let them look through the curtains


Rozdział Piąty

Zapukałam jeszcze kilka razy, jednak nadal nie dostawałam odpowiedzi. W całym domu panowała cisza. Pustka. Żadnej żywej duszy, gdy ja się nawet do nich nie zaliczałam. Nie wiedziałam, czy miałam martwić się zamkniętymi drzwiami i braku kogokolwiek, bo nic nie mówiło mi, co mam robić. Byłam bardziej pusta od mojego domu. Nie wiedziałam, jak być człowiekiem z uczuciami i emocjami.Coś podpowiedziało mi, że opuściłam dzisiejsze zajęcia z baletu, więc mama mogła pojechać mnie szukać. Pomyślałam, co by zrobił ktoś żywy na moim miejscu. No tak, zadzwonił do mamy i powiedział jej, że wszystko jest w porządku i aby się nie martwiła. Elynn miała kiedyś podobną sytuację, której byłam świadkiem.
Zaczęłam grzebać w w kieszeniach mojej grubej marynarki, gdzie powinien znajdować się mój telefon. Właśnie, powinien się znajdować. Prawdopodobnie wypadł mi przy upadku, lub zostawiłam go u tego chłopaka, Dagona. Gdybym coś czuła, byłabym zdenerwowana. Obserwowałam kilka razy, kiedy ludzie byli czymś rozjuszeni. Może to nie są przyjemne emocje, ale mimo wszystko to emocje. Człowiek nie może od nich uciec, bo jest już tak stworzony.
Przypomniałam sobie o telefonie stacjonarnym. Powoli zaczęłam iść w kierunku schodów prowadzących do salonu. Podłoga skrzypiała cicho pod moimi stopami, z których jeszcze nie zdjęłam butów. Sama z siebie od razu nie pamiętałam, że coś takiego powinnam zrobić.
Zeszłam ze schodów i kątem oka zauważyłam ruch w oknie. Mój instynkt samoobronny podpowiadał mi, żeby...
A, właśnie, ja go nie miałam.
Po prostu poszłam po telefon, który leżał jakby na mnie czekał. Wystukałam numer mamy i zadzwoniłam. Po kilku sekundach usłyszałam jej głos w słuchawce.
 - Halo, Aurora? Słonko, co się stało? - Ciekawe, skąd wiedziała wtedy, że to ja dzwoniłam.. - Dzwoniła pani Blachard, mówiła, że nie było cię na dzisiejszych zajęciach...
 Pani Blanchard była moją nauczycielką baletu. Uczyła mnie już od dobrych pięciu lat. Nie wiem ile ma już lat, ale na każdym zdjęciu wygląda prawie tak samo, nawet na tych sprzed 20 lat. Niektórzy uczniowie śmieją się i mówią, że jest nieśmiertelna, a żyje tylko po to, aby zatruwać życia innych. Może kiedy pracowaliśmy w grupie nie była zbyt miła, jednak gdy ma się z nią prywatne lekcje, jest całkowicie inna.
 - Mamo, nic się nie stało. Jestem w domu. - Okej, coś wykombinowałam.
 - Oh... a co z zajęciami baletu?
 No i wpadłam. Co do wymówki, to nie miałam żadnej. Nie mogłam przecież jej powiedzieć, że zemdlałam i jakiś obcy chłopak zabrał mnie do swojego domu. Ty by było chyba dziwne.
Powiedz jej, że zapomniałaś zrobić projekt na angielski i musiałaś iść do Elynn. Świetnie przecież kłamiesz. - O, witaj znów Mistrzu. - Ups, wypowiedziałam to na głos i to jeszcze do mamy.
 - Aurora, halo?
 - Oh.. musiałam zajść do Elynn, bo zapomniałam z nią zrobić projekt na angielski. - Coś wewnątrz mnie miało nadzieję, że mi uwierzy. Prawdopodobnie był to Mistrz, który na szczęście nie opuścił mnie w takiej chwili.
 - Wystraszyłaś mnie... nie było cię od 3 godzin... mogłaś chociaż zadzwonić kochanie... - Jechała samochodem, bo głośnie odgłosy ulicy zakłócały rozmowę.
 Pozostała kwestia zgubionego telefonu. Akurat tutaj był większy problem. Nie wiedziałam, czy iść go poszukać, bo musiałabym znowu zajść do Dagona. Coś mi w nim nie pasowało, nawet jeśli nie odczuwałam niczego. To było coś... coś... nadludzkiego. Mój dziwny instynkt podpowiadał mi, że nie był normalny, wystarczyło, że do mnie poszedł, a ja... nagle "ożywałam". Jednak gdy znikał z pola widzenia wszystko wracało do pustej normy. Mistrz dawał mi ostrzegawcze sygnały, gdy moje myśli jakimś cudem kierowały się w stronę tego chłopaka, więc zapewne nie powinnam pogłębiać tego tematu.
 Lecz co poradzić, kiedy nie potrafisz nic odczuwać, a ciągnie cię czysta ciekawość jak to jest żyć. Czuć. Nie być tylko pustą marionetką, którą każdy może kontrolować.
- Aurora... muszę jeszcze zajechać do przyjaciółki... powinnam być za godzinę... Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio...
Rozłączyła się.

środa, 8 października 2014

"Gdybyś mnie zastał śpiącego, nie wahaj się mnie obudzić. Byłoby głupio, gdybyśmy się nie spotkali z powodu jednej minuty, nie uważasz?"

jestem zmęczona
Witajcie. Dzisiaj chciałabym po prostu napisać o tym, co ostatnio dzieje się w moim życiu. Nie jest zbyt wesoło, jeśli chodzi o moje zdrowie. Przez ostatnie dni czułam się okropnie, i w sumie nadal nic się nie zmieniło. Jestem teraz jednym wielkim kłębkiem nerwów, co mi wcale nie pomaga. Ogólnie jestem osobą, która okropnie boi się chorób i śmierci. Jeśli coś mi dolega, to od razu panikuję. Niestety pokarano mnie słabą psychiką.

"Właściwie nie boję się nieznanego. Tylko trochę szkoda mi tracić to, co znam."

 Przejdę do ostatnio "popularnego tematu" - śmierci pani Ani Przybylskiej. To smutne, że teraz zyskała taki rozgłos, akurat wtedy, kiedy go nie potrzebuje. Ostatnio jako lekturę miałam "Oskara i Pani Różę", która jest piękną książką. Porusza bardzo bliski mi temat (pewna osoba w mojej rodzinie jest obecnie w ciężkim stanie i niestety choruje na raka). Muszę się przyznać do tego, że płakałam przez cała książkę. Jeden z cytatów umieściłam nawet w tytule.
 Wróćmy do mnie jeszcze na jedna chwilę. Poszłam teraz do gimnazjum, ogólnie jest zajedwabiście, lubię moją klasę, nauczyciele są spoko (niekiedy nawet nie przychodzą na lekcje c':). Tylko to zdrowie mi dokucza. Najgorsze jest to, że ja już mam w pewnym momencie tego wszystkiego dość. nie mam już siły ogarniać podstawowych rzeczy. Sił psychicznej, bo fizycznie jeszcze jakoś daje radę.

"(…) życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć."

 Spokojnie, nie mam żadnych myśli samobójczych czy coś, po prostu chciałabym chociaż raz odpocząć od wszystkiego, co mnie ostatnio spotyka. I pewnie znajdą się osoby, które powiedzą "Inni mają gorzej, nie powinnaś narzekać". No cóż, ale mnie nie obchodzi życie innych, tylko moje. I mam nadzieję, że dam radę je uporządkować i wreszcie zacznę prowadzić "normalny tryb". Aby nie zostawiać was z tylko moimi przemyśleniami i bólami, dam kawałek kolejnego rozdziału Marionette i kilka rysunków, które ostatnio narysowałam.

"Zapukałam jeszcze kilka razy, jednak nadal nie dostawałam odpowiedzi. W całym domu panowała cisza. Pustka. Żadnej żywej duszy, gdy ja się nawet do nich nie zaliczałam. Nie wiedziałam, czy miałam martwić się zamkniętymi drzwiami i braku kogokolwiek, bo nic nie mówiło mi, co mam robić. Byłam bardziej pusta od mojego domu. Nie wiedziałam, jak być człowiekiem z uczuciami i emocjami."

Rozdziału spodziewajcie się w-sumie-nie-wiem-kiedy-ale-postaram-się-szybko-go-napisać.

Prace są też na moim dA - http://littleshaane.deviantart.com/

Trzeci już re-color basic'a Varii c':

Ogólnie może pożegnam was pozytywnym akcentem. Złożyłam zamówienie na Yatta.pl, które powinno przyjść już w tym tygodniu <3 Zamówiłam w pizdu przypinek, 3 mangi i magazyn Smash! nr.2. Postaram napisać się posta o zawartości i ją trochę ocenić, gdy do mnie dotrze. A tym czasem żegnam się z wami, życzę powodzenia, do następnego wpisu.


wtorek, 9 września 2014

Fukushuu no toki wa kitaeri...


  - Możesz się zamknąć Jason? Ostatnio strasznie się rozgadałeś - w złym sensie, oczywiście.
 Niech Bogowie będą mi świadkami, ale teraz cisza to był najpiękniejszy stan, jakiego mogłabym doświadczyć. Wycofuję wszystko, co wcześniej mówiłam i myślałam na jej temat. Wtedy nawet nie przyszłoby mi do głowy, że miejsce, w którym się teraz znajduję, może istnieć.
 Czyściec.
  Tak. Chodzi mi o ten sam biblijny Czyściec. Tylko... jest tu trochę inaczej, niż to opisywali. W wersji wmawianej ludziom, do „Poczekalni” trafiały ludzie czkające na wyrak – Piekło czy Niebo. Rzeczywiście, trafiają tu dusze, jednak z innego powodu. Zostały „porwane” lub jak kto woli „zabite – bo tak naprawdę nie ma stąd ucieczki. „No ale przecież każda dusza trafia do Czyśćca.” I tutaj wprowadzili was w błąd, moi drodzy. Od razu po śmierci trafiacie do Nieba albo Piekła. Tylko dusze porwane przez siły nadnaturalne tkwią w moim obecnym miejscu pobytu. 
 A o jakich siłach nadnaturalnych mówię? Na przykład – poszedłeś do jakiegoś starego zamczyska (nie polecam), rozjuszyłeś jakimś czynem działające tam siły paranormalne – ludzie mówią na nie „duchy” - i już, masz załatwioną magiczną podróż pierwszą klasą do Czyśćca , oczywiście bezpowrotną. A z „Poczekalni” po kilku wiekach trafiasz od razu do pięknej, gorącej otchłani zwanej Piekłem (chociaż pewnie jest tam ciekawiej). 
 Wracając jeszcze do sił nadnaturalnych... Ja zostałam uwięziona przez Dziki Gon. Po prostu poszłam sobie na jeden z mich spacerków do lasu w niewłaściwym momencie i już z niego nie wróciłam. Chociaż i tak nic mnie nie trzymało na ziemi. Ale niech Ranegar mi świadkiem (jeden z Bogów, może kiedyś dane mi będzie mi o nich opowiedzieć) – nie ma gorszego miejsca na świecie niż Czyściec. W sumie bardziej pasuje określenie „Więzienie” - w sumie różni się tylko tym od ziemskiego, że z mojego nie da się uciec. Nie mogę zdobyć pilnika i zacząć piłować krat. 
 Dusze przebywające w tym miejscu są skazane na „wyręczanie” duchów. Chodzi o to, że gdy jakiś człowiek naruszy spokój w pewnym miejscu, gdzie powinny działać siły nadnaturalne, pojawiamy się my - Zniewoleni. Dostajemy ciało - zwykle są to raczej resztki po ciele - i interweniujemy. Lecz różnimy się jednym od Bogów (w naszej hierarchii nazywa się te istoty, co mają moc porywania ludzi do tego przeklętego Czyśćca) - nie możemy wywołać żadnej szkody fizycznej ani duchowej. No, mamy też ograniczone pole działania, bo tylko teren, który nam wyznaczono. Ja dostałam mały, nawiedzony (przeze mnie, oczywiście) domek w moim rodzinnym mieście. Gdy ktoś spróbuje na terenie posiadłości wywołać duchy lub po prostu będzie zbyt ciekawski - BUM - pojawiam się ja w ciele dwunastoletniej dziewczynki bez nóg i jednej ręki, z trupio bladą skórą, w poszarpanej sukience, dla większego efektu całej we krwi. No i ciało małej ma coś nie tak z okiem - ale ma chociaż stylową, kocią źrenicę bez żadnych soczewek! Znaczy.. ja mam, bo dusza tamtej dziewczynki już dawno smaży się w Piekle. 

 Minęły dwa lata, odkąd stąpałam jeszcze żywa po ziemi, a dzisiaj - 31 października - mija rocznica mojej śmierci. 

 Mam na imię Esther. 
Jestem jedną z tysiąca Zniewolonych. 
I nadal mam ten sam cel. 
Odzyskam moją wolność.


piątek, 22 sierpnia 2014

Pinger i moje lenistwo

(jako, że jestem leniwa, daje tag z mojego pingera aby nie świeciło pustkami)

1. Jaką książkę lubisz najbardziej? Uzasadnij.
Hmm.. jest wiele książek, które uwielbiam, jednak nadal po chyba trzech latach za mojego ulubieńca mogę uznać serię Zwiadowcy. W sumie to była jedna z moich pierwszych serii (jak i książek) które kupiłam na swoją własność. Jeśli miałabym wybierać ulubiony tom... pierwszy najlepiej mi się kojarzy i jako jedyny był czytany przeze mnie kilka razy czytany. W sumie... to jedyna książka, która czytałam kilka razy, bo nie mam zwyczaju powtarzania lektury. Po prostu wolę w tym czasie przeczytać inne książki lub w ostatnim czasie mangi. Zakochałąm się w też w serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Jeśli chodzi o reszte lubionych przeze mnie książek to możliwe, że kiedyś pojawią się ich recencje... może.
Tutaj, tak jak to zrobię w filmach z anmie, dopiszę coś o mangach - mam kilka na własność, jest ich stosunkowo mało, bo dopiero niedawno zaczęłam je czytać. Czasami zdarza mi się czytać je w internecie, jesli nie jest nigdzie wydawana w Polsce lub bardzo mnie zaciekawiłą i nie mogą jej dostać w moje rączki. Ulubieńcy - Death Note (do anime mam zrazę ;-;), Fullmetal Alchemist, Ao on Exorcist, Alicja w Krainie Serc, Doubt, Iris Zero, Annarasumanara.

2. Czy w ogóle lubisz czytać?
Tak, mogę nawet powiedzieć, że od czytania zaczęła się moja cała "przygoda" w internetach. Niestety, ostatnio trochę ograniczyłam czytanie, głównie przez monnotoność tematów książek. (I PRZEZ PIERDZIELONEGO SZCZYGŁA, KTÓRY MI SPOJLERUJE >:c)

3. Jakiej książki nie znosisz? Uzasadnij.
W sumie to żadnej... nigdy nie trafiłam na książkę, która by mi nie podeszła. Nawet lektury szkolne nie były dla mnie aż takie złe. Ale wspomnę jeszcze raz o tej monnotoności. Większość książek młodzieżowych, które teraz możecie spotkać obracają się wokół romansów. I tak do zarzygania. Wezmę tu np. Niezgodną. Książka ma podproogowy przekaz - Nie segregujmy ludzi (czy coś w ten deseń, ale kto czytał powinien wiedzieć) - a na czym częściej od tego przekazu się skupiamy? Na relacji między Tris a Tobiasem. Nie lubię też, gdy książka nie ma chociaż szczypty żartów lub ironi. To po prostu takie moje małe urojenie.

4. Co lubisz robić w wolnych chwilach?
Pisać, rysować (chociaż nie sądzę, że to potrafię c:), przebywać z ludźmi na czacie (nie zdradzę nazwy wiki, bo tak :v), marnować życie w internecie i na granie w gry.

5. Twój ulubiony film to...?
Oglądam mało filmów, zwykle są to bajki Disney'a lub (jeśli zaliczamy do tej kategorii) anime. Teraz wymienię parę ulubieńców, uwaga: Mulan, Bernard i Bianka (mam do tego filmu duży sentyment ;u;), Król Lew, Herkules (miał jedne z najlepszych piosenek ever), Nowe Szaty Króla,  Antlatyda: Zaginiony Ląd (Atlantyda mnie prześladuje ._.), Dzwonnik z Notre Dame (nadal się dziwię, że to bajka dla dzieci), Planeta Skarbów (której tak bardzo nie pamiętam ;_;), Lis i Pies (wylewałam rzenw łzy na tym filmie), Zaplątani, Merida Waleczna, mogłabym też powiedzieć Kraina Lodu, ale odrzuca mnie to powrzechne zachywcanie się tym filmem. Z animców (hińskich bajek, hyhy), których jeszcze zby dużo nie oglądałam i szczerze mogę polecić wszytkie przeze mnie obejrzane lub oglądane - Tokyo Ghoul, Attack on Titan, Księżniczka Mononoke, Kill la Kill, Noragami, Akuma no Riddle, Sword Art Online, chociaż w pewnych momentach było po prostu nudne i potencjał pomysłu był zmarnowny. Z filmów lubię też ekranizację Harrego Pottera, ekranizacja Hobbita (nie ma to jak z ponad 300 stronnicowej książi zrobić 3 filmy, yeah), Chłopiec w Pasiastej Piżamie.

6. Ulubiona seria książek lub filmów? Uzasadnij.
Pominę to pytanie, odsyłąm was do odpowiedzi a piąte i pierwsze pytanie.

7. Jakiej postaci z książki/filmu nie lubisz? Uzasadnij
Alyss z Zwiadowców, za jej charakter.Gdy nie ma przy niej Willa jest nawe okey, ale gdy nagle on wkracza... staje się po prostu.. inna. Trudno mi to opisać, ale robi się ujowa ._. Legolas z Władcy Pierścieni (któy też pojawiłsię w filmowym Hobbicie, bo tak), w sumie to za całokształt. I nie przepadam za elfami. Annie z SnK, za jej charakter i za to, co zrobiła ;-; Nui Harime, za to, że jest tak zaciętą piczą ._. Więcej osób nie przychodzi mi na myśl.

8. Wierzysz czy nie wierzysz w happy end? Uzasadnij.
Cóż, w życiu zawsze będą złe i dobre chwile, a czy twoje życie będzie można uznać za "udane i szczęśliwe" zależy tylko od ciebie. Więc tak naprawdę zależy od punktu widzenia i od czyiś marzeń i ideałów. Jednak sądze, że jeśli potrafi myśleć się pozytywnie i nie przejmować się niektórymi rzeczami... to nie będzie ci już potrzebny happy end (;

9. Czego nie lubisz robić?
Plotkować o kimś, chodzić na nieciekawe rodzinne spotkania, chorować, opiekować się moim bratem (jestem wyrodną siostrą c':).

10. Jaki jest twój ulubiony paring książkowy? (uwaga, bo mogą być paringi wywołujące hejt XD)
Jeżeli mówimy o książkach to Percico ( ͡° ͜ʖ ͡°).. i to chyba wszystko... bardziej tendencję do shipowania mam w mangach i anime - Ereri ( ͡° ͜ʖ ͡°) Shuuneki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

11. Jaką postać z książki/filmu lubisz? Uzasadnij.
Will ze Zwiadowców (nadal go kocham ;______;), Eren, Levi i Sasha z SnK (Sasha wygląda jak ja ._.), Leslie z Trylogi Czasu, Thorn z Drużyny (był też w Zwiadowcach, chyba ._.), za jego poczucie humoru, jak i Halta (Zwiadowcy) z tego samego powodu, Percy (duh) też za poczucie humoru (taa, w wielu przypadkach to przyczyna), Yato, Hiyori, Yukine i Kofuku z Noragami, Horace (Zwiadowcy), i teraz osoba, którą muszę tu umieścić, chociaż jest moją postacią, ale za bardzo ja kocham - Rose (moja książka) ;u;